CZEŚĆ!

Nazywam się Weronika Flis i jestem autorką tego  banku zdjęć oraz bloga Moyemu.

Niezmiernie się cieszę, że jesteś gościem mojego sklepu. Chętnie poznam Cię lepiej!

Pozwól, że opowiem Ci kilka słów o sobie i o tym, dlaczego, po co i dla kogo otworzyłam sklep Moyemu. 

Na dole tej strony umieściłam formularz kontaktowy. Dzięki niemu szybko i z łatwością wyślesz do mnie wiadomość i przedstawisz się choć króciutko, jeśli tylko zechcesz. Będzie mi szalenie miło!

Weronika Flis Moyemu

Dla kogo…

… fotografuję i tworzę?

Bank zdjęć Moyemu jest dla Ciebie, jeśli:

  • blogujesz,
  • prowadzisz stronę internetową,
  • masz swój biznes online, który potrzebuje ładnych fotografii, 
  • działasz w mediach społecznościowych,
  • tworzysz treści, które potrzebują fotograficznego uzupełnienia (np. produkty elektroniczne).

 

Brakuje Ci czasu, umiejętności fotograficznych lub możliwości technicznych, aby stworzyć ładne, przyciągające uwagę zdjęcia? 

Wolisz skupić się na tym, co potrafisz najlepiej, na tworzeniu świetnych treści, produktów i usług, a wizualną stronę Twojego przedsięwzięcia chcesz powierzyć specjaliście?

Bank zdjęć Moyemu to najlepsze rozwiązanie dla Ciebie! 

 


Przeważająca część odbiorców moich fotografii to przedsiębiorcze kobiety, które chcą, aby ich biznes przyciągał uwagę i zachwycał nie tylko merytoryczną jego stroną, ale także wizualną. Ale, ale… nie martw się! Płeć nie gra roli. Biznesy powstałe spod rąk mężczyzn także zasługują na ładne kadry, które z przyjemnością stworzę!

Dlaczego i po co…

… otworzyłam bank zdjęć?

#SklepPoMoyemu powstał z miłości do ładnych kadrów. To bank zdjęć dla Twojego bloga i biznesu, które pomogą Ci zadbać o wizualną stronę Twojego przedsięwzięcia i zdobyć jeszcze więcej klientów i czytelników.

Któregoś dnia zauważyłam, że #BlogPoMoyemu – oprócz pochwał odnośnie tekstów i ich wartości – otrzymuje ogrom dobrych opinii o pojawiających się na nim fotografiach. Postanowiłam, że podzielę się tymi ładnymi kadrami z tymi, którzy za takie je właśnie uważają. 

Jeszcze przed narodzinami Syna czułam, że muszę znaleźć sposób na rozwój zawodowy z Małym Człowiekiem “pod pachą”. Wiedziałam, że jedyną opcją jest praca na własny rachunek i na własny sposób.